Kreacjonizm i wolność wyboru

Na decyzję odrzucenia kreacjonizmu jako poglądu, który może być nauczany w szkole można spojrzeć z kilku perspektyw.

Po pierwsze, wolności światopoglądowej rodziców.


Pytanie brzmi: komu służy szkoła? I kto o tym decyduje? Kto – i jakim prawem- decyduje o tym, czego uczą się dzieci?

Dla chrześcijan odpowiedź na to pytanie jest bardzo jasna. Za edukację dzieci odpowiadają przed Bogiem rodzice. Między innymi za to, by nauczać je, że Bóg jest – uwaga, może zaskoczę niektórych – Bogiem. A w definicji Boga, zupełnie klasycznej, i to nie wyłącznie chrześcijańskiej, bo również żydowskiej i muzułmańskiej, a pewnie i kilku innych religii, zawiera się właśnie BYCIE STWÓRCĄ.

Może się to komuś nie podobać. Może się komuś nie podobać to, że ktoś wierzy w Boga Stwórcę. Fakty jednak są takie, że
- chrześcijanie płacą podatki
i o ile wiem, nasze Kościoły nie są zdelegalizowane. A to oznacza, że mamy prawo do edukacji, która SZANUJE NASZ ŚWIATOPOGLĄD.

Wniosek jest prosty: odrzucenie kreacjonizmu to prześladowanie chrześcijan ze względu na ich rozumienie Boga. Szkoła NIE MOŻE promować TYLKO JEDNEGO światopoglądu. To totalitaryzm.

Po drugie, odrzucenie kreacjonizmu jest nienaukowe.

Nauka po prostu NIE PYTA o to, co ponad-racjonalne. A kreacjonizm ZNÓW nie zaprzecza TEMU, CO RACJONALNE. Kreacjonizm po prostu stwierdza, że istnieją w procesach, które zachodzą naturalnie, ślady Wielkiego Projektu. A konkretnie: wielki zasób informacji. Informacja – jako działanie intencji, a więc woli – dowodzi jakiegoś projektanta. Nie obserwujemy samorzutnego tworzenia się informacji. Wniosek więc, do jakiego kreacjoniści nas zachęcają wygląda na bardzo normalny i w niczym nie niszczący ani autorytetu nauki, ani racjonalności nauczania: otóż, POZA owymi naturalnymi procesami, ze względu na ŚLADY INTECJI I WOLI W STWORZENIU, widzimy STWÓRCĘ.

Zwróćmy uwagę, że jest to teza, którą się da sfalsyfikować. Innymi słowy, ona wcale nie jest bezpodstawna. Przeciwnie: wskazuje na określoną przesłankę w istniejącym świecie (informacja) i stawia tezę ją wyjaśniającą.

Patrząc na książkę w podobny sposób stawiam tezę, że istnieje jej autor, czy na rzeźbę, że istnieje artysta, czy na program komputerowy, że istnieje jakiś programista. Cóż w tym głupiego, irracjonalnego, czy szkodliwego? Wszyscy to robimy. I uważamy za zupełnie naturalne. I słusznie tak robimy. I słusznie tak robią również kreacjoniści.

Podsumowując, kreacjonizm moim zdaniem BĘDZIE wchodził do nauczania. A decyzja w Wielkiej Brytanii przejdzie do historii jako dowód na prześladowanie chrześcijaństwa przez wojujący materializm, który nie mając silnych argumentów, stosuje argument siły.
Trwa ładowanie komentarzy...