Dając, uwalniamy siebie. Przekraczamy granice tego, co nam się należy ku temu, kim możemy być. Okrywamy, że zobowiązania, jakkolwiek są przydatne w porządkowaniu rzeczywistości w wielu różnych sytuacjach (szczególnie biznesowych), to przecież nie są granicami naszego działania i życia. Dobrze jest je przekraczać obdarowując.
Dawanie zaskakuje i obdarowanego (przynajmniej po części) i obdarowującego. To wprowadzanie świeżości, nowości w naszą rutynę powszedniego dnia.
Dawanie to w końcu naśladowanie Boga. Bóg nie stwarzał ze skąpstwa, czy potrzeby. Stwarzał z bogactwa swego własnego życia, jedności w różnorodności osób, hojnie. Daje dobrym i złym, jego słońce wschodzi nad wszystkimi. I sądzę, że to lubi, bo nic z musu czynić nie musi.
Dlatego zaryzykujmy i dajmy. Poświęćmy trochę cennego czasu i wybierzmy kilka prezentów więcej. To się zwróci z nawiązką.
