O autorze
Chrześcijanin, protestant, baptysta. Mąż jednej żony, ojciec dwójki dzieci. Pastor. Przewodniczący Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP bieżącej kadencji. Prorektor Wyższego Baptystycznego Seminarium Teologicznego i doktor teologii; redaktor miesięcznika "Słowo Prawdy". Pragnę widzieć rzeczywistość Bożej zmiany (nazywaną w Biblii Królestwem Bożym) wśród Polaków i na świecie.

Zapraszam również na:
www.baptysci.pl
http://proteologia.wordpress.com/
Twitter: @MateuszWichary

Przemijanie i stawanie się

Przemijanie kojarzymy raczej negatywnie. To, co przemija, nie wróci. To, że przemijamy, również nie wywołuje pozytywnych myśli. Byliśmy jacyś, doświadczyliśmy czegoś, i tego nie ma i nie będzie. „Lata nasze giną jak westchnienie”, jak mówi Psalm 90 i nic z tym nie można zrobić.


To nasza rzeczywistość. Owa ulotność życia, poczucie słabości i braku znaczenia nasuwają nam się w czasie i z czasem. Świat sobie bez nas poradzi. Może nawet nie zauważy, gdy nas zabraknie. Oto przemijanie.

Stawanie się patrzy w przód. „Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego aby pochwycić” - pisze Paweł. (Flp 3:12). Dążę. Sięgam ku przyszłości. To, co było, nie jest tu obiektem westchnień i tęsknoty, bo jest łączone z niedojrzałością i słabością. To coś, co trzeba zmienić, przekuć w nowe, lepsze coś; przepracować, wyciągnąć wnioski, naprawić, zostawić za sobą i pójść wreszcie we właściwym kierunku. „Jedno czynię”, kontynuuje apostoł Paweł: „zapominając o tym, co za mną, zdążam do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (Flp 3:13-14).

Stawanie się jest pozytywne. Byłem kimś, ale oto staję się kimś lepszym. Mądrzejszym, dojrzalszym, sprawiedliwszym, wrażliwszym, ofiarniejszym. Lepszym chrześcijaninem, ojcem, mężem, żoną, bliźnim.

Stawanie się postrzega zmianę jako coś właściwego i słusznego, niezbędnego nawet. Stawanie się widzi wartości, które są na tyle ważne, aby je osiągać czy o nie walczyć. Stawanie się może nawet i ma plan, który sprawia, że człowiek nie roztkliwia się nad przeszłością. Nie wyszło, to nic. Idę dalej. Wiem gdzie i po co. Nawet jeśli sobie łezkę czy dwie uroni nad tym co było, nie ma czasu na rozpamiętywanie, bo jest zdecydowane i zna swoje obowiązki. Wie gdzie idzie i wie, w co zainwestowało życie. Jeszcze raz apostoł Paweł, ze swego ostatniego, w gruncie rzeczy – patrząc na okoliczności – bardzo smutnego listu. Patrząc na śmierć, ale i wstecz, na przeżyte życie, wyznaje: „Doby bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem. A teraz...” Ha! teraz to mnie „oczekuje wieniec sprawiedliwości, który da mi Pan” (2Tm 4:7-8).

Wszyscy jesteśmy zawieszeni pomiędzy doświadczaniem przemijania i stawania się. Pytanie tylko, co będzie w naszym życiu dominować. Wiara nie zaprzecza przemijaniu. Bo wiara w ogóle rzeczywistości nie zaprzecza. Wiara dostrzega trud i smutek naszej doli. Ale wiara przekracza tę rzeczywistość. Pokazuje, że jest coś znacznie większego, wspanialszego i szerszego. Większy jest Bóg, który może być obecny w naszym życiu, o ile pokładamy nadzieję w Jezusie Chrystusie, którego właśnie po to posłał na ten zepsuty świat. Bóg, który daje Swojego Ducha wszystkim, którzy polegają na Jego obietnicach. Wspanialsze jest życie z Bogiem i dla Boga. Szukanie Królestwa Bożego. Które sprawia, że stajemy się, choć przemijamy. Doświadczamy bowiem wspaniałej wartości budowania czegoś prawdziwego, stałego, co nas przerasta; co ma wieczne znaczenie w Bożych oczach.


Człowiek potrzebuje transcendencji. Wartości przekraczających jego samego i to, co sam potrafi dokonać. W Psalmach ta tęsknota wyrażona jest modlitwą: „wprowadź mnie na skałę, która mnie przewyższa.” Daj mi posmakować czegoś, co jest trwalsze, doskonalsze, piękniejsze, donioślejsze niż ja sam. Bo inaczej moje życie jedynie przemija. A chciałbym się stawać.

Dzięki wierze nasze małe życie może mieć wieczny sens. Tak, „świat przemija” (1J 2:17); ono nawet przemija „wraz z pożądliwością swoją”. Mody, sławy. Wszystko jest przecież chwilowe. To nie negacja życia jako takiego; to jedynie nakierowanie ku szukaniu wartości w czym innym. Jan bowiem dalej dodaje: „Ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki”.
I myślę, choć chodzi tu o istnienie, to nie tylko o nie. Chodzi też o to, że pełniąc wolę Bożą dokładasz rękę do czegoś, co trwa wraz z Tobą. Możesz swoje życie zainwestować w coś co nie przeminie, ale właśnie stanie się czymś doskonalszym i wspanialszym. Czego wszystkim z całego serca życzę.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...